Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cynamon. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cynamon. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 13 listopada 2012

Ciasto marchewkowe w pudełeczkach z origami

Muszę się przyznać, że ten blog nie powstał z myślą o zakalcach.
Powstał po to żeby zaprezentować światu ten oto przepis bo nikt inny jakoś się do tego nie kwapi, a taki wspaniały pomysł powinien zostać rozpropagowany przy pomocy Wujka Góógla.
Natknęłam się kiedyś przypadkowo na takie oto urocze foteczki na blogu Kurryleaves.
Małe, zarumienione bocheneczki w cudnych pudełeczkach owiniętych świątecznym papierem ozdobnym, przewiązane wstążeczką! Achh, muszę takie zrobić! Nie spocznę póki takie cóś nie pojawi się na moim stole!
Ciasta marchewkowego jeszcze nigdy nie jadłam, ale mniejsza o ciasto.
Chodziło mi głównie o foremki, w których piecze się ten bezjajeczno-bezmlekowy smakołyk.
Foremki z papieru do pieczenia, wykonane metodą origami!
Na fotkach wyglądały genialnie.
Zastanawiałam się jednak czy papier do pieczenia da sobie radę z ciastem?
Czy będę w stanie wykonać estetyczne pudełeczka?
Czy ten eksperyment znowu zakończy się porażencją?


Ciasto marchewkowe bez jajek i mleka
pieczone w foremkach wykonanych metodą origami 

Przepis oryginalnie pochodzi od Mamanags, ale został przeze mnie znaleziony na blogu Kurryleaves, instrukcja składania foremek zaczerpnięta z bliźniaczego bloga Home Kraft




Składniki na 7-8 pudełeczek origami wypełnionych ciastem marchewkowym:

1 szklanka = 250 ml

- 1 i 1/2 szklanki mąki pszennej
- 1 szklanka brązowego cukru
- 1 łyżeczka sody oczyszczonej
- 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
- 1 i 1/2 łyżeczki cynamonu
- 1/4 łyżeczki soli
- 1 szklanka marchewki, startej na małych oczkach
- 3/4 szklanki wody
- 1/2 szklanki oleju/stopionego masła
- 2 łyżeczki ekstraktu waniliowego
- 1 łyżka octu/soku z cytryny

Suche składniki mieszamy. Dodajemy do nich marchew i mieszamy.
W dużej misce wymieszać mokre składniki i wsypać do nich składniki suche.
Mieszamy aż składniki się połączą, nie dłużej.
Pudełeczka origami wypełnić ciastem do połowy albo zamiast pudełeczek można użyć formy 22 x 22 cm, wyłożonej papierem do pieczenia, albo w formie na muffinki (wychodzi ok. 12 babeczek).

Piec 30-35 min. w 175°C, do suchego patyczka.




Pudełeczka origami:
Jeśli coś jest niejasne, polecam zapoznanie się z instrukcją obsługi z bloga Home Kraft albo z Craft Ideas.

1. Wytnij z papieru do pieczenia prostokąt o wymiarach 13 x 20 cm. Zaznacz środek.



2. Zegnij obie strony do środka.

Zginam do środka

Prawa strona zgięta

Obie strony zgięte do środka


3. Odwróć papier i odmierz 1 cm od środka.



4.  Zegnij róg, zachowując wcześniej zaznaczony odstęp.



5. Zegnij wszystkie 4 rogi w ten sam sposób.

Dwa rogi są już zagięte!

Wszystkie rogi są zagięte


6. Zegnij jednocentymetrowe paski.

Wyginam pasek

Paski są już wygięte

7. Wsadź kciuka w róg i wypchnij pudełko na światło dzienne za pomocą swoich zwinnych paluszków.

Wsadzam kciuk w róg

Pudełko wykluwa się powoli

Pudełko jest gotowe!

Detektor zakalcuchów:
Tak wyglądały pudełeczka po wypełnieniu ciastem:

Cienki papier z Lidla nie wytrzymał naporu marchewkowej masy

Ponieważ miałam cienki papier do pieczenia (z Lidla), musiałam użyć podwójnych pudełeczek. Nawet to nie było w stanie powstrzymać marchewkowych bochenków przed rozlaniem.
Po upieczeniu wyglądały niezbyt zgrabnie:

Pyszne rozpłaszczaki w zdeformowanych pudełeczkach

Niestety moje marzenie o zgrabnych bochenkach w ślicznych, schludnych pudełeczkach legło w gruzach.
Muszę powtórzyć ten wypiek z innym, mocniejszym papierem do pieczenia.
Na pewno się uda! Na pewnooooooo!!!

Marchewki wystają

Jestem zaskoczona, że jest to ciasto marchewkowe, a marchewki w ogóle w nim nie czuć. Bardziej smakuje jak ciasto cynamonowe. Pokusiłabym się nawet o stwierdzenie, że to ubogi kuzyn ciasta miodowo-cynamonowego.
Myślę, że następnym razem wykorzystam jakiś inny przepis, bo brak jajek i mleka spowodował, że ciasto było trochę bez smaku.


Życzę pysznych marchewkowych zakalczyków!!!

środa, 7 listopada 2012

Podróże z zakalcami: walijskie ciasto z miodem i cynamonem

Przyznam się szczerze, że nie mam zielonego pojęcia o kuchni walijskiej.
Jednak kiedy z piekarnika zaczął się wydobywać kojący zapach miodu i cynamonu, pokiwałam głową z uznaniem: "Mhm, jeśli to jest esencja kuchni walijskiej, to ja się piszę na tę wycieczkę".
Sielanka nie trwała długo.
Rzuciłam okiem w stronę piekarnika i co ja pacze?
Babeczki-giganty, które najwyraźniej miały zamiar wypłynąć w rejs poza muffinową foremkę!!!
Kulinarna podróż w nieznane zakończyła się maleńką porażeczką.
Winowajcą okazał się składnik, który zwie się "mąka samorosnąca".
Ponieważ nie posiadałam takowej, wygóóglowałam co należy zrobić jeśli chce się taką mąkę uzyskać, nasypałam kilka łopat proszku do pieczenia i sody oczyszczonej...
... no i chyba troszeczkę przesadziłam!
Do tego naładowałam za dużo masy do papilotek bo nie przyszło mi na myśl, że babeczki sporo wyrosną.
Takie błędy mogą się zdarzyć gdy wchodzimy na nieznane kulinarne tereny.
Babeczki mają dziwny kształt, ale smakują przepysznie, prawie jak piernik, ale już dawno nie jadłam piernika, więc mogę się mylić. Myślę, że ten przepis może służyć jako "piernik na ostatnią chwilę".
Do tego nie mogę się nadziwić jaki piękny kolor ma wnętrze tego ciasta. Jakby było przetykane złotą nicią (dobra, trochę przesadzam, ale czymś muszę się pocieszyć, nie:P?).


Ciasto z miodem i cynamonem
przepis z książki "Welsh Country Cooking" Chris'a Grant'a, znaleziony w Spiżarni


- 225 g mąki pszennej, samorosnącej
- 1 łyżeczka zmielonego cynamonu
- 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
- 125 g masła
- 125 g brązowego cukru
- 1 jajko (białko i żółtko oddzielnie)
- 125 g płynnego miodu
- niewielka ilość mleka (dodałam 3 łyżki)
+ drobny cukier do posypania

Mąkę, sodę i cynamon wymieszać w misce.
Masło utrzeć z cukrem, dodać żółtko i miód.
Wsypać mąkę i zmiksować wszystko razem z niewielką ilością mleka.
Białko ubić na sztywno i wmieszać łyżką w masę.
Przełożyć ciasto do małych muffinkowych foremek, posypać drobnym cukrem i piec 20 minut w temperaturze 200 stopni C.




 Detektor zakalcuchów:
 Nigdy nie miałam do czynienia z "mąką samorosnącą", więc wygóóglowałam ją tu i ówdzie. Na blogu Moje Kucharzenie zaprezentowano dwa przeliczniki. Pierwszy głosi, że na 150 g mąki pszennej należy dodać 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia i 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej. Drugi przelicznik podaje, że na 100 g mąki należy dodać 1 łyżeczkę proszku do pieczenia i 1/2 łyżeczkę soli. Soli?! Czy ja dobrze czytam? Po co jest tam ta sól? Może to literówka i chodziło o sodę?
Zaufałam pierwszemu przelicznikowi, więc do 225 g mąki pszennej dodałam 3/4 łyżeczki proszku do pieczenia i 3/4 łyżeczki sody oczyszczonej. Wydawało mi się, że to trochę za dużo, tym bardziej, że w przepisie jest jeszcze uwzględnione dodatkowe 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej. Ale skoro tak piszą na netku, to co się będę, no nie (tak, taki był mój tok myślowy)?




To co się zaczęło dziać z tymi babeczkami w piekarniku przerosło moje najgorsze obawy!!!
Babeczki zamiast w górę, powędrowały we wszystkie strony świata.
Z jednej babeczki nawet wypłynęło trochę ciasta na spód piekarnika.
W trakcie pieczenia wyglądało to tak jakbym smażyła placki ziemniaczane w formie na muffiny, bo jasne ciasto bulgotało pod rumieniącą się skórką.
Pod koniec babeczki zapadły się w sobie.
Muszę przyznać, że popełniłam błąd podczas nadziewania  papilotek. Każdy otwór wypełniłam do 3/4 wysokości, tak jak zwykle postępuje się z muffinkami.
Tylko to nie były zwykłe muffinki, ale samorosnące wielkoludy, z toną sody i proszku do pieczenia!
Do tego myślałam, że babeczki nie chcą się upiec, bo kiedy naciskałam je delikatnie palcem, środek ciasta był bardzo miękki.
Myślałam, że wyjmę z piekarnika gigantyczne, kulfoniaste zakalce, ale po przekrojeniu okazało się, że są upieczone. Po prostu ciasto było bardzo, bardzo miękkie (może dodałam za dużo mleka do niego?).

Pomidor pomaga przytrzymać konstrukcję

Po fakcie wygóóglowałam przepis na "Honey Cake" i znalazłam wpis na blogu Hedoniacake. Autorka blodżka do ciasta dodała 1 łyżeczkę proszku do pieczenia i 1/2 łyżeczkę sody oczyszczonej, czyli o 1/2 łyżeczki sody mniej niż ja. Poza tym zamieniła mąkę pszenną na razową i nie wpychała ciasta na chama w 12 otworów muffinowej formy:P
Następnym razem również ograniczę sodę oczyszczoną, upiekę w keksówce albo nałożę mniej ciasta do papilotek.


Kilka tygodni później...

Postanowiłam dać temu ciastu drugą szansę. Tym razem wykorzystałam modyfikację przepisu dokonaną przez Hedoniacake. Przepis na walijskie ciasto cynamonowo-miodowe w wersji dla Polaczków wygląda tak:

Ciasto z cynamonem i miodem
przepis z książki "Welsh Country Cooking" Chris'a Grant'a, zmodyfikowany przez Hedoniacake



225 g mąki pszennej
1 łyżeczka zmielonego cynamonu
125 g masła
125 g brązowego cukru
1 jajko
125 g płynnego miodu
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
1/3 szklanki mleka


Mąkę, proszek do pieczenia, sodę oczyszczoną i cynamon przesiać do miski.
Masło zmiksować z cukrem, dodać żółtko i miód, dalej miksować.
Wsypać mąkę i zmiksować wszystko razem z mlekiem, na wolnych obrotach.
Białko ubić na sztywno i wmieszać łyżką w masę.
Przełożyć ciasto do foremki, posmarowanej tłuszczem i wysypanej bułką tartą (ciepnęłam do foremki wyłożonej papierem do pieczenia) , posypać drobnym cukrem i piec ok. 35 minut w temperaturze 200 stopni C.

Ale uwaga dość szybko się przypieka, więc trzeba obserwować. W chwili kiedy ma ładny miodowy kolor sprawdzić za pomocą patyczka (powinien być suchy). Wychodzi jedna mała keksówka, rozmiar 25/ 11 cm (moja keksówka miała wymiary 23 x 11 cm).

Ups! Troszeczkę się spiekło...
Detektor zakalcuchów:
I tym razem nie obeszło się bez przygód! Chyba sodę oczyszczoną miałam zwietrzałą, albo piekarnik się psuje, bo po 40 minutach pieczenia ciasto było surowe w środku! Włączyłam więc termoobieg i po kilku minutach ciasto "doszło do siebie". Niestety zagapiłam się i góra się trochę spiekła, ale środek był dobry:P


A teraz, omnomnomnomnom, zajadamy się zakalczykami!!!

piątek, 26 października 2012

Ciasto "przypadkowa karpatka" - drożdżowe ciasto z musem jabłkowym i cynamonową kruszonką

To chyba nie jest normalne, gdy w piekarniku z foremki wyziewa potwór, a ty myślisz w duchu: "Wspaniale! Będzie co pokazać na blodżku!".
W końcu to miał być nieszkodliwy eksperyment. Improwizacja, która na 100% miała zakończyć się sukcesem. Nic nie zapowiadało katastrofy...

Zaczęło się od drożdży. Leżały samotne, opuszczone w lodówce. Piszczały cieniutkim głosikiem: "Wykorzystaj nas! Niedługo będziemy martwe!". Musiałam ukrócić ich cierpienie.
Poza tym miałam ochotę na cynamonową kruszonkę.
Co mogłoby pasować do cynamonowej kruszonki?
Śliwki? Po śliwkach w osiedlowym sklepiku ani widu, ani słychu.
Zdecydowałam się więc na jabłka.
Zastanawiałam się w jakiej postaci jabłka pojawiają się w cieście drożdżowym?
Pokrojone w plasterki? Jako mus?
Wolałam mus, więc wygóglowałam "ciasto drożdżowe z musem jabłkowym".
Moim oczom ukazała się taka propozycja, albo coś takiego.
Sądziłam, że skoro na fotkach w necie pojawia się mus jabłkowy na cieście drożdżowym, to taka kombinacja jest możliwa.
Niestety w podanych wcześniej przepisach zabrakło wymiarów formy do pieczenia, a mnie zabrakło zdrowego rozsądku.


Ciasto "To nie tak miało być"
czyli ciasto drożdżowe z musem jabłkowym i cynamonową kruszonką 

przepis na ciasto drożdżowe pochodzi od Liski, przepis na mus jabłkowy powstał w mojej chorej głowie, a przepis (zmodyfikowany przeze mnie) na kruszonkę pochodzi z Moich Wypieków


Ciasto drożdżowe:
- 500 g mąki pszennej
- 240 ml płynu (wody, mleka lub pół na pół)
- 70 g miękkiego masła
- 1/4 łyżeczki soli
- 25 g świeżych drożdży
- 2 łyżki kandyzowanej skórki pomarańczowej (pominęłam)
- 60 g cukru
- 2 jajka

Mus jabłkowy
przepisu nie podaję ponieważ mus się nie nadaje!!! Hihihihihi!


Z drożdży, łyżeczki cukru i łyżki wody zrobić rozczyn i odstawić na 15 minut (z kolei ja rozczyn robię w inny sposób, bo mam zimno w kuchni {18°C} i bez ciepłego wspomagacza drożdże nie dadzą znaku życia w 15 minut: w małej miseczce drożdże rozcieram z łyżeczką cukru i zalewam połową mleka. Tę miksturkę stawiam nad metalowym kubkiem wypełnionym do połowy gorącą wodą. Po 5-10 minutach na powierzchni mleka pojawiają się bąbelki, co oznacza, że drożdże są naprawdę świeże i nadają się do użycia. Jeśli bąbelki się nie pojawiają, to trzeba sobie darować pieczenie, bo to oznacza, że drożdże są kaput).
Mąkę wymieszać z pozostałymi składnikami, dodać rozczyn i zagnieść ciasto - będzie luźne i lśniące.
Można to zrobić mikserem.
(Ciasto będzie naprawdę luźne i lepiące. Zwykle dosypuję 2 łyżki mąki i wyrabiam za pomocą metody Bertineta. Moim zdaniem nie należy dosypywać za dużo mąki, bo ciasto nie będzie później puszyste. Niestety trzeba się pomęczyć z lepiącą masą:P).
Ciasto przełożyć do miski i odstawić do wyrastania na 30-45 minut (czas rośnięcia zależy od temperatury otoczenia) --> (nie da się ukryć. W mojej zimnej kuchni, ciasto podwaja objętość mniej więcej przez 2 godziny).
Następnie ciasto przekładamy do dużej formy (u mnie 39 x 23 cm) wyłożonej papierem do pieczenia. Uwaga! To będzie niezła zabawa, bo ciasto najprawdopodobniej będzie bardzo lepiące! Na ciasto wykładamy jakieś owoce, np. jabłka pocięte w plasterki. Przykrywamy ściereczką i czekamy, aż trochę podrośnie (zwykle czekam ok. 45 minut). 

Na 15 minut przed włożeniem ciasta do piekarnika, przygotowujemy cynamonową kruszonkę:
- 135 g mąki pszennej
- 75 g cukru
- 12 g cukru wanilinowego
- 100 g masła
- 1,5 łyżeczki cynamonu

W misce rozetrzeć między palcami wszystkie składniki na kruszonkę.
Posypać nią (delikatnie!) ciasto.

Piec w 180°C przez ok. 40 minut (zwykle wyłączam piekarnik i pozwalam ciastu jeszcze sobie w nim posiedzieć przez 10 minut).


Góry i doliny


Detektor zakalcuchów:
"BUHEHEHEHEHEHEHE!!!!!!!!!!!!!!!!! Ale osochozi?" - taka była moja pierwsza reakcja kiedy zobaczyłam to coś.
Żałuję, że nie cykałam foteczek podczas wszystkich etapów produkcji tego potwora.
Przysięgam, że przed włożeniem do piekarnika ciasto było równe jak stół!
Jakim więc sposobem komuś mogło powstać drożdżowe ciasto, które przypomina pyszny drożdżowy placuszek z masą jabłkową, a nie wąwozy rozpaczy, w których utopiły się jabłka wraz z cynamonową kruszonką?
Przypomnijmy przytoczony już wcześniej przykład - podejrzewam, że ciasto zostało rozłożone na wyjątkowo dużej blaszce do pieczenia. W przepisie jest wspomniane żeby rozwałkować ciasto na grubość 1 cm. U mnie ciasto na pewno nie miało takiej grubości.
Nie dziwota, że drożdżówka tak nieprzystojnie eksplodowała.
Po bokach ciasto wystrzeliło w górę, tworząc puszystą, wyrośniętą drożdżówkę, a mus jabłkowy i kruszonka spłynęły do środka.
Nie doszukałam się w nim zakalca, chyba, że za zakalec można uznać niskie, zbite ciasto pod musem jabłkowym i cynamonową kruszonką.

Cienki pasek ciasta drożdżowego pod naporem musu jabłkowego i kruszonki

"Czy to jest karpatka?"
"Co to za góry i doliny?"
Ciasto wyglądało katastroficznie i niezbyt apetycznie, ale w smaku nie było takie złe.
Na szczęście szybko zniknęło z powierzchni Ziemi i już niedługo wszyscy zapomną o tej kulinarnej porażeczce...
... albo nigdy nie zapomną!
Bo będą kolejne!!!





Bułeczki drożdżowe z owocami i cukrem cynamonowym:
Nie skreślajmy jednak tego przepisu na ciasto drożdżowe. Sam w sobie jest bardzo dobry, tylko trzeba się nim umiejętnie posłużyć.
Pochodzi on z bloga Liski i pierwotnie był bazą pod bułeczki z owocami.
Bułeczki wypróbowałam, ale oczywiście je sknociłam.
Ciasto jest bardzo lepiące, więc miałam problemy z poprawnym uformowaniem kształtnych bułeczek.
Poza tym wciskałam na chama owoce, żeby podczas pieczenia ciasto nie wypluło ich na powierzchnię. Przez to trochę się rozlazły i bardziej przypominały placki z owocami, niż napuszone, okrąglutkie bułeczki. Były cienkie jak podeszwa, więc upiekły się szybciej niż przewidziano w przepisie. Zamiast mięciutkich, puchatych bułeczek wyjęłam twarde, rozpłaszczone nie wiadomo co. Pocieszałam się, że mają rustykalny wygląd (zawsze tak mówię kiedy mi coś nie wyjdzie).
Ale w smaku były dobreeeeeeeeeeeeee! Śliwki i jeżyny puściły sok, który sączył się po ściankach obsypanych cukrem cynamonowym. Wgryzałam się w te przypieczone kapcie i myślałam: "Mmmm. Takich soczystych podpłomyków jeszcze nie kosztowałam."









Życzę wąwozowych doświadczeń z ciastami i bułeczkami drożdżowymi!

niedziela, 23 września 2012

Estoński kringel - runda druga

Estoński kringel staje się coraz bardziej popularny na kulinarnych blodżkach.
Nie dziwię się, bo jest bardzo dekoracyjnym ciastem, a do tego smacznym, więc nie trza będzie później świecić blogowymi oczami, że proponuje się niesmaczne gluty.
Kringel w moim wykonaniu zakończył się spektakularną wizualną poraż, ponieważ rozlał się na blaszce i przestał przypominać wieniec.
Nie pamiętam już jakie błędy wtedy popełniłam, zapewne przygotowałam zbyt płynne nadzienie z innego przepisu.
Nie mogłam dać zakalcom za wygraną!
Musiałam zmierzyć się z kringlem jeszcze raz!
Nadszedł czas na rundę drugą!
Do tego miałam wyrzuty sumienia bo w poprzedniej notce zamieściłam instrukcję splatania kringla żywcem inspirowaną zdjęciami z bloga Just Love Cookin' (nie dziwota, bo zdjęcia na tym blogu są przepiękne*_*). Wprawdzie nie wkleiłam cudzych fotek, ale przerysowałam je do Paint'a i uznałam, że skoro tak bardzo się namęczyłam kreśląc myszką koślawe linie, to nie można tego uznać za plagiat...
... na szczęście zmądrzałam, usunęłam ten obrazek i postanowiłam sama udokumentować proces tworzenia kringla. Ach, wtedy naprawdę nabrałam szacunku do pracy jaką wkłada Ana Maria Ciolacu w prowadzenie swojego bloga i przygotowywanie tych pięknych zdjęć. Wprawdzie ona ma lepszy aparat ode mnie, ale nawet to nie usprawiedliwia tego czegoś, co za chwilę pojawi się w tym miejscu...


Estoński kringel
przepis z Just Love Cookin'


Ciasto:
- 300g mąki
- 1/2 łyżeczka soli
- 120ml letniego mleka
- 15g świeżych drożdży
- 30g roztopionego masła
- 1 żółtko
- 1 łyżka cukru

Nadzienie:
- 50g miękkiego masła
- 4-5 łyżki cukru
- 3 łyżeczki cynamonu


Przygotuj zaczyn z drożdży - 15g świeżych drożdży rozpuść z łyżeczką cukru w małej miseczce, dodaj do tego 60ml mleka. Miseczkę postaw nad kubkiem z gorącą wodą i poczekaj kilka minut, aż na powierzchni zaczną pojawiać się bąbelki.

Do dużej miski dodaj zaczyn z drożdży, żółtko, stopione, ostudzone masło, mąkę i sól, wyrób gładkie ciasto i uformuj w kulę.
Ciasto ma teraz podwoić swoją objętość, niech więc leży sobie w misce pod przykryciem, w ciepłym miejscu (przez ok. 1h).
Po tym czasie rozgrzej piekarnik do 200°C.
Oprósz stolnicę mąkę i rozwałkuj ciasto na grubość ok. 1 cm.
Rozsmaruj rozpuszczone masło na rozwałkowanym cieście, następnie posyp je mieszanką cukru z cynamonem (zostaw trochę na późniejsze posypanie wieńca) (AKTUALIZACJA 24.09.2012: w angielskim tłumaczeniu przepisu najpierw jest mowa o miękkim maśle, później o rozpuszczonym. Na zdjęciach instruktażowych widać, że autorka rozsmarowała na cieście nadzienie cynamonowe o mokrej konsystencji. Więc trzymajmy się wersji, że miękkie masło należy połączyć z cukrem i cynamonem i takie nadzienie rozsmarować na rozwałkowanym cieście).
Zwiń ciasto w rulon i rozetnij go nożem wzdłuż, na dwie części.
Spleć ze sobą dwie części ciasta, tak jak warkocz, tak by cynamonowe warstwy były widoczne. 
Połącz oba końce warkocza, zwijając go w wieniec.
Przenieś na blachę wyłożoną papierem do pieczenia albo posmarowaną masłem.
Posmaruj wieniec resztką masła i obsyp pozostałą mieszanką cukru z cynamonem.
Piecz w 200°C przez 10 minut.
Następnie zmniejsz do 180°C i dopiekaj przez ok. 20-25 minut, aż wieniec uzyska głęboki brązowy kolor.
Można oprószyć cukrem pudrem albo polukrować.


Detektor zakalcuchów:
Zakalcuch nie wyszedł, hurrra!!!
A oto malutka dokumentacja:

1. Zagnieć gładkie ciasto i uformuj w kulę:


W kulę dało się uformować bardzo łatwo bo ciasto wyszło bardzo zwarte... Zdecydowanie musiałam dolać więcej mleka niż jest w przepisie. Ciekawe dlaczego...
AKTUALIZACJA 24.09.2012: Już wiem dlaczego było takie twarde! Bo zapomniałam dodać żółtka!!! Buhehe!!!

2. Ciasto podwaja objętość:

Ciasto na początku swojej drogi

Ciasto po podwojeniu objętości

3. Wyciepałam ciasto na stolnicę:


4. Rozwałkowałam na prostokąt o wymiarach 45 x 35 cm:


5. Rozsmarowałam miękkie masło przy pomocy paluchów (AKTUALIZACJA 24.09.2012: z tym masłem to nie był dobry pomysł:P):

Miękkie masło gotowe do rozsmarowania

Smaru, smaru

Najłatwiej rozsmarowywało się rękami.
Tutaj pojawiło się zwątpienie: może lepiej byłoby rozpuścić masło albo połączyć je z cukrem i cynamonem?
No ale smarowałam dalej...
AKTUALIZACJA 24.09.2012: W angielskim tłumaczeniu przepisu jest błąd, który niestety powieliłam. Miękkie masło łączymy razem z cukrem i cynamonem. Taką cynamonową pastę rozsmarowujemy na rozwałkowanym cieście.

6. Czas na cynamonową posypkę:


7. Zwinęłam prostokąt w rulon:


Cynamonowa posypka nie przykleiła się całkowicie do masła, więc trudno było zwijać ten rulon. Zapewne rozpuszczone masło lepiej by się sprawdziło, bądź też pasta maślano-cukrowo-cynamonowa.
AKTUALIZACJA 24.09.2012: Teraz już wiem, że popełniłam błąd z tym masłem i dlatego cynamonowa posypka nie chciała się trzymać ciasta!

8. Rozcięłam rulon na dwie części:


9. Zaczęłam splatać dwa końce ze sobą:



I tutaj okazało się, że większość cynamonowej mieszanki znalazła się na dolnej warstwie, a reszta warstw zaczęła się rozlepiać, ponieważ rozsmarowane masło nie połączyło się dostatecznie z cynamonem i cukrem.
AKTUALIZACJA 24.09.2012: Ups, teraz już wiem dlaczego tak się stało jak się stało. 

10. Zwinęłam 2 części ciasta w warkocz:




11. Warkocz zwinęłam w wieniec:


Nie wiedziałam co zrobić z nierozciętą końcówką, więc przecięłam ją do końca, zaplotłam z resztą warkocza i próbowałam to jakoś ze sobą połączyć, ale nie wyszło zbyt zgrabnie, czego dowodem jest bulwa widoczna na górze kringla.

12. Estoński kringel posypałam resztką cynamonu i cukru:


13. Pomimo, że w przepisie nie było wzmianki o napuszeniu, to zostawiłam kringelek na 30 minut do wyrastania:

Kringel przed napuszeniem

14. Kringel się napuszył:

Kringel po napuszeniu

15. Wstawiłam go do piekarnika i oto co wyjęłam:





Życzę zakalcowatych kringli, kringeli, kringlów... yyy, estońskich wieńców!